Wolność słowa , czym jest dzisiaj , co jej zagraża i gdzie i w jaki sposób jej bronić? – o tym dyskutują dziennikarze z kilkunastu krajów podczas międzynarodowej Debaty Dziennikarzy „Wolność (słowa) kocham i rozumiem”. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP jest jej uczestnikiem i wspiera jej organizację.

Dwudniową konferencję odbywającą się w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie zorganizowały Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i Fundacja Solidarności Dziennikarskiej przy wsparciu Polskiej Fundacji Narodowej. Bierze w niej udział kilkudziesięciu dziennikarzy m.in. z USA, Francji, Rumunii, Chorwacji, Estonii, Litwy, Węgier. – Tytuł konferencji mówi o wolności, ale nieprzypadkowo użyliśmy w nim także słowa kocham. Uważamy, że bez miłości nie będziemy dbać o wolność. Ci, którzy żyli w systemie totalitarnym wiedzą, że za wolność słowa można było stracić życie. Miłość ma chronić wolność słowa – mówił Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, podczas rozpoczęcia konferencji. Dodał, że druga część tytułu „rozumiem” nawiązuje do tego, ze dziś pojawiają się nieporozumienia czym jest wolność słowa.  – Nie będziemy chcieli jej zdefiniować, ale zastanowić się jakie są zagrożenia dla wolności słowa – powiedział prezes SDP.

O tym, że sprawa wolności mediów wygląda inaczej, w rożnych krajach mówiono podczas ostatniej sesja pierwszego dnia konferencji.  Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przedstawiła koncepcję przygotowania raportu na temat poziomu wolności słowa w krajach Europy Środkowo – Wschodniej, który koordynuje CMWP SDP. Raport ten dotyczyć będzie sytuacji środków masowego komunikowania w krajach Inicjatywy Trójmorza czyli międzynarodowej inicjatywy gospodarczo-politycznej skupiającej 12 państw Europy położonych w pobliżu mórz Bałtyckiego, Czarnego i Adriatyckiego, w skład której wchodzą: Austria, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Polska, Rumunia, Słowacja, Słowenia i Węgry . Zagadnienia, które będą przedmiotem w/w Raporcie to przede wszystkim szeroko rozumiana tematyka dotycząca stopnia realizacji zasady wolności słowa w konkretnym państwie ocenianej z perspektywy teorii (obowiązujące normy prawne składające się na system prasowy konkretnego państwa), jak i praktyki, którą staramy się analizować w zakresie dotyczącym zarówno właścicieli mediów (wydawców prasowych, nadawców radiowych i telewizyjnych, podmiotów funkcjonujących w sieci), jak i dziennikarzy . Istotną jego częścią będą także współczesne formy ograniczania wolności słowa, a szczególnie przejawy cenzury i autocenzury. Na konferencji 28 lutego b.r. w Warszawie Jolanta Hajdasz przedstawiła wstępne wnioski dotyczące prac nad tym raportem, a uczestniczący w nim dziennikarze przedstawiali swoje wrażenia z odbytych podróży studyjnych i spotkań z dziennikarzami w poszczególnych krajach. Dodała, że z tych podróży, z których powstanie jeszcze szersze opracowanie, wynika, iż problemy z wolnością słowa w różnych krajach są inaczej definiowane. W Słowenii dziennikarze narzekają na naciski ekonomiczne, na Węgrzech na koncentrację mediów wokół rządu, a  Czesi żartują, że u nich wolność polega na tym, że mogą wybierać dla jakiego oligarchy chcą pracować. W Rumunii i w Chorwacji dziennikarze o konserwatywnych poglądach mówią wprost – u nas nie ma mediów mówiących głosem naszego narodu, który jest konserwatywny i szanuje wartości rodzinne.

Goran Andrijanić, dziennikarz z Chorwacji stwierdził, że w jego kraju problemem jest niewielka liczba mediów konserwatywnych. Podobne spostrzeżenia miał George Daniel Rîpă z Rumunii. – Media są prozachodnie, ale wartości europejskie identyfikują z wartościami LGBT, poglądami anty Trumpowymi. Robimy kopiuj – wklej z maszynerii liberalnej zachodu – stwierdził.Balazs Bende z węgierskiej MTVA opowiedział, że z jego kraju po 2010 r. wycofali się z mediów inwestorzy zagraniczni. – To był początek ery, w której krajowe, konserwatywne ośrodki zaczęły kupować udziały w mediach. Ale to była transakcja biznesowa. Teraz mamy rynek medialny zdominowany przez podmioty krajowe, co moim zdaniem jest zdrowe – przyznał.   Wojciech Pokora szef oddziału lubelskiego SDP, który uczestniczył w podróży studyjnej do Czech, przestrzegał jednak przed bezmyślnym kopiowaniem  wzorców z innych krajów.– Nie istnieje uniwersalny przepis na wolność słowa, który sprawdzi się we wszystkich krajach. My toczymy debatę o nacjonalizacji mediów, a w Czechach to nastąpiło. Okazało się, że skutek jest dokładnie odwrotny, dziennikarze teraz mówią, że w mediach należących do zagranicznych właścicieli czuli się bezpieczniej. Teraz pojawili się oligarchowie, a rynek reklamowy jest upolityczniony – zauważył.

Raport, którego powstanie koordynuje CMWP SDP dotyczyć będzie sytuacji środków masowego komunikowania w krajach Inicjatywy Trójmorza czyli międzynarodowej inicjatywy gospodarczo-politycznej skupiającej 12 państw Europy położonych w pobliżu mórz Bałtyckiego, Czarnego i Adriatyckiego, w skład której wchodzą: Austria, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Polska, Rumunia, Słowacja, Słowenia i Węgry . Zagadnienia, które będą przedmiotem w/w Raporcie to przede wszystkim szeroko rozumiana tematyka dotycząca stopnia realizacji zasady wolności słowa w konkretnym państwie ocenianej z perspektywy teorii (obowiązujące normy prawne składające się na system prasowy konkretnego państwa), jak i praktyki, którą staramy się analizować w zakresie dotyczącym zarówno właścicieli mediów (wydawców prasowych, nadawców radiowych i telewizyjnych, podmiotów funkcjonujących w sieci), jak i dziennikarzy . Istotną jego częścią będą także współczesne formy ograniczania wolności słowa, a szczególnie przejawy cenzury i autocenzury.

Zagadnienia te są obecnie bardzo istotne, ponieważ wiele wskazuje na to, iż pomimo geograficznej bliskości, dziennikarze z krajów Inicjatywy Trójmorza mają niewielką (lub zgoła żadną) wiedzę na temat realizacji zasady wolności słowa w poszczególnych krajach, brakuje bowiem usystematyzowanych opracowań na ten temat. Szczególnie niepokojące w tej sytuacji jest to, iż stałą praktyką w naszych krajach stało się czerpanie wiedzy o stanie wolności mediów nawet u bliskich sąsiadów z raportów międzynarodowych organizacji takich jak Freedom House czy Reporterzy Bez Granic, których ustalenia np. na temat stanu wolności mediów w Polsce są w ocenie SDP niezgodne ze stanem faktycznym, a przy tym oparte są na niejasnych kryteriach oraz subiektywnych ocenach osób przygotowujących opracowania dla tych organizacji. Przykładowo organizacja Freedom House informuje, że media w Polsce, na Węgrzech, w Rumunii, Bułgarii i Chorwacji są tylko „częściowo wolne” (partly free), a organizacja Reporterzy Bez Granic w 2018 roku po raz kolejny obniżyła notowania Polski – w rankingu wolności słowa za rok 2018 Polska jest dopiero na 58 miejscu ze 180 krajów (co oznacza spadek o 39 miejsc w porównaniu do roku 2014!), a w naszej ocenie w rzeczywistości nie ma przesłanek, które mogłyby uzasadnić tak drastyczny spadek. W innych krajach jest jeszcze gorzej – w rankingu Reporterów Bez Granic Węgry zajmują miejsce 73, Chorwacja 69, a Bułgaria 111. Postaramy się przedstawić sytuację w tych krajach wg jednolitych kryteriów i na podstawie ankiet (rozmów) z osobami pracującymi w tych krajach na co dzień .