CMWP obserwatorem procesu wytoczonego red. Markowi Domagalskiemu z Rzeczpospolitej przez sędziego Sądu Najwyższego

14 grudnia w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się rozprawa z powództwa sędziego Sądu Najwyższego, Henryk Pietrzkowskiego przeciwko red. Markowi Domagalskiemu z dziennika Rzeczpospolita o naruszenie dóbr osobistych w artykule pt. „Sędzia na usługach” . Obserwatorem sprawy z ramienia CMWP SDP jest Agnieszka Kaczorowska.

 

Sporny artykuł opublikowany był 11. grudnia 2014 r. Red. Domagalski napisał go w dniu ujawnienia przez Telewizję Republika nagrań z rozmowy sędziego Pietrzkowskiego z innym sędzią, w której sędzia Pietrzkowski instruował go jak ma być napisana skarga kasacyjna, co było poruszającą opinię publiczną informacją w całym kraju. Sędzia nie domagał się od dziennikarza żadnego sprostowania, a o przeprosiny do „Rzeczpospolitej” wystąpił dopiero półtora roku później.

Na rozprawę 14 grudnia Sąd wezwał 4 świadków. Świadek 1: prawnik, sędzia sądu cywilnego SN, b. prezes Izby Cywilnej, p. Dariusz Zawistowski, zeznał m.in., że w jego rozumieniu artykułu, przypisano powodowi zarzut płatnej protekcji. Zeznał również, że (prawdopodobnie w 2014 r.), na prośbę red. Domagalskiego, odbył z nim kilkuminutowe spotkanie, i że tematem dominującym rozmowy był proces. Świadek zeznał, że nie zna intencji red. Domagalskiego jeśli chodzi o to spotkanie, ale jest prawie pewien, że jeśli chodzi o własne stanowisko w czasie tego spotkania, mógł mówić o polubownym zakończeniu sprawy. Oraz, że poinformował powoda o tym spotkaniu ponieważ uważał, że to może mieć jakieś znaczenie dla sposobu rozstrzygnięcia sprawy, może to być jakiś sygnał. Świadek zeznał jak odebrał artykuł – zrozumiał, że zarzuca się powodowi płatną protekcję, ale uważał to za zarzut bezzasadny. Na pytanie pełnomocnika pozwanego, czy ta rozmowa z red. Domagalskim była niewłaściwa, świadek powiedział, że nie, nie była niewłaściwa. I dodał, że pewnie pozwany chciał przedstawić swoje racje, swoje stanowisko. Sąd pytał świadka, czy czytał inne artykuły, w których używano sformułowania „Henryk P.” Świadek odpowiedział, że czyta tylko Rzeczpospolitą, DGP i Gazetę Wyborczą (i w internecie), i że nie przypomina sobie, aby w innych publikacjach użyte było sformułowanie „Henryk P.” Świadek powiedział, że ma problemy z odtworzeniem tej rozmowy z red. Domagalskim. Drugi pełnomocnik pozwanego stwierdził, że sprawa była przedmiotem powszechnego zainteresowania, na co świadek odpowiedział, że niektórzy obywatele byli zainteresowani sprawą, i że jego interesowała kwestia samego artykułu. Uważa, że Rzeczpospolita i DGP są skierowane do prawników, sędziów, adwokatów, może ekonomistów. Nie był zainteresowany sprawą, bo powód mu ją przedstawił. Pozwany Marek Domagalski stwierdził, że świadek ma trudności z ustaleniem dat. I przypuszcza, że jego spotkanie ze świadkiem Zawistowskim było związane z objęciem przez świadka nowej funkcji w SN, kiedy to dziennikarze zwykle proszą o spotkanie, aby porozmawiać o planach, zamierzeniach związanych z danych stanowiskiem, z daną funkcją. Świadek powiedział, że nie wyklucza, że spotkanie mogło odbyć się właśnie z powodu jego nowej kadencji w Izbie Cywilnej. I, że przy okazji pojawił się temat artykułu. Świadek zeznał również, że nie ma zastrzeżeń do pracy red. Domagalskiego, że może nie zawsze mu się podoba język, ale nie krytykował redaktora. I, że redaktor jest powszechnie znany w kręgach sądowych, prawniczych. Pełnomocnik pozwanego zadał pytanie, czy w rozmowach publicznych czy kuluarowych świadek spotkał się z negatywnym odbiorem czy z negatywnymi ocenami, czy ktoś potępił powoda?

Sąd uchylił pytanie.

Pełnomocnik pozwanego wygłosił oświadczenie w związku z tym uchyleniem i powiedział, że artykuł prasowy stanowi analizę krytyczną jakiejś sprawy. I, że nie można rozerwać przy takiej analizie, krytyki od przedmiotu owej krytyki, bo to nie ma sensu logicznego. W związku z tym uchylenie pytania traci sens.

 

Powód – sędzia Henryk Pietrzkowski – złożył oświadczenie, że sprawa jest w sądzie ponieważ został określony jako przestępca, zamieszany w płatną protekcję.

Świadek 2: Wiesław Kozielewicz, sędzia SN początkowo próbował odtworzyć oś czasu wydarzeń, o których mowa w artykule i związanych z publikacją artykułu. Świadek zeznał, że rozmawiał z red. Domagalskim w 2013 lub 2014 r. w czasie kiedy ukazały się nagrania czy stenogramy [rozmowy Pietrzkowski-Moraczewski – przyp. CMWP], z tym, że ich nie czytał, nie odsłuchiwał. Zeznał, że red. Domagalski zadzwonił do świadka i wspólnie rozważali – w kontekście ujawnionego nagrania rozmowy Pietrzkowski-Moraczewski – kiedy, komu można doradzić w przypadku pisania np. skargi kasacyjnej, i że może członkom najbliższej rodziny, może przyjacielowi, ale uważałem, że doradzanie koledze sędziemu nie mogłoby być uznane za stosowne. Ogólnie – podsumował – niedopuszczalne jest poprawianie komuś wniosków.

Pełnomocnik pozwanego pytał, czy artykuł oddaje ducha rozmowy i świadek przytaknął. Następnie świadek zeznał, że takie porady są w środowisku różnie odbierane, ale, że on jest stanowczy, kategoryczny i rozmowa na temat przychylności między sędzią a sędzią jest niedopuszczalna. Pełnomocnik pozwanego pytał o percepcję artykułu w środowisku, w Sądzie Najwyższym – świadek zeznał, że do niego nic nie dotarło.

Pełnomocnik powoda dopytywał świadka o sformułowanie w artykule „Tu jednak sprawy zaszły dużo dalej”, które to zdanie przypisał autor artykułu właśnie świadkowi. Świadek odpowiedział, że my z red. Domagalskim rozmawialiśmy wielokrotnie na przestrzeni lat, i że czasem redaktor przywoływał moje wypowiedzi in extenso, czasem wprowadzał uogólnienia. Nie miałem i nie mam zastrzeżeń do pracy redaktora i nie żądam autoryzacji, bo w pełni ufam panu redaktorowi.

Świadek 3: Krzysztof Michałowski, prawnik, pracownik zespołu prasowego SN od 2004 r.

Świadek zeznał, że pamięta przedmiotowy artykuł, i że jego znajomość z red. Domagalskim trwa już dłuższy czas. Zeznał jaka jest praktyka udzielania informacji mediom. I, że w przedmiotowej sprawie pamięta, że prowadził z red. Domagalskim korespondencję mailową, że pytał powoda sędziego Pietrzkowskiego i otrzymał odpowiedź, że sędzia nie będzie wypowiadać się dla prasy, i że oświadczenie SN nastąpi po tym, kiedy Prezes SN zapozna się ze sprawą. Świadek zeznał, że nie jest w stanie sobie przypomnieć rozmowy z sędzią Pietrzkowskim, sens był jednak taki, że dziennikarze starali się dostać do sędziego, ale zostali wyproszeni.

 

Tu sprawa została przerwana ze względu na kłopoty zdrowotne świadka.

Po przerwie sąd wydał komunikaty:

  • Sprawa jest odroczona do 6 i 15 marca 2019 r.
  • Świadek 4 red. Bogusław Chrabota jest ukarany karą 500 zł za nieusprawiedliwione stawiennictwo.
By |2018-12-19T00:25:03+00:0018 grudnia 2018|Categories: Procesy dziennikarzy|
Translate »