20 października w trybie zdalnym odbyła się kolejna rozprawa w procesie z powództwa Dominiki i Sebastiana Kulczyków przeciwko dziennikarzom. Tym razem sędzia Mariusz Solka przesłuchał świadków zgłoszonych przez stronę powodową – Jarosława Srokę , członka Zarządu Kulczyk Holding i mecenasa Łukasza Rędziniaka, który współpracował z Janem Kulczykiem m.in. przy prywatyzacji firmy Ciech. Sąd wcześniej odrzucił wszystkie wnioski pozwanych dziennikarzy o przesłuchanie ich świadków m.in. prof. Sławomira Cenckiewicza oraz dziennikarzy śledczych red. Anity Gargas i red. Cezarego Gmyza. Kolejna rozprawa zaplanowana jest na kwiecień .
Jesteśmy bardzo aktywni jeśli chodzi o ochronę wizerunku rodziny Kulczyków, a program „Resortowe dzieci” uderza w wiarygodność firmy – zaznał Jarosław Sroka mówiąc o powodach, dla których Dominika i Sebastian Kulczykowie zdecydowali się pozwać dziennikarzy . Pytany o to, które konkretnie informacje zawarte w wypowiedziach pozwanych są nieprawdziwe – nie potrafił ich wskazać, mówił jedynie ogólnie iż „są to informacje oderwane od rzeczywistości”, a „Jan Kulczyk dorabiał się w sposób transparentny”. Zarzucił autorom spornego materiału dziennikarskiego , iż nie kontaktowali się z nim przed jego publikacją. Odpowiadam za komunikację z mediami od wielu lat, pracuję w Kulczyk Investments od lat 18, łatwo mnie znaleźć, a nikt nie próbował się z mną skontaktować, by potwierdzić informacje – powiedział Jarosław Sroka. Z kolei Łukasz Rędziniak przekonywał iż Sebastian i Dominika Kulczykowie „bardzo przeżyli emisję programu na temat ich dziadka i ojca” , bo „jego wydźwięk był negatywny i naganny”. Także on nie wskazał jednak konkretnych twierdzeń z audycji, które byłyby nieprawdziwe. Ten proces jest po to, by taki program nie wrócił na anteny TVP – powiedział Łukasz Rędziniak.
Sąd postanowił „dopuścić dowód z oględzin materiału „Resortowe dzieci. Od TW Paweł do Kulczyk Holding” autorstwa Doroty Kani”, tak więc rozprawa zakończyła się odtworzeniem programu, który jest przyczyną tego procesu. Następna rozprawa odbędzie się 13 kwietnia przyszłego roku .
Dominika i Sebastian Kulczykowie domagają się przeprosin wyemitowanych w TVP Info oraz 400 tysięcy zadośćuczynienia od redaktorów Jolanty Hajdasz, Doroty Kani i Michała Adamczyka oraz eksperta gospodarczego Artura Bartoszewicza za rzekome naruszenie dóbr osobistych ich ojca Jana Kulczyka w programie z cyklu pt. „Resortowe dzieci” wyemitowanym w czerwcu 2023 r. Autorka audycji Dorota Kania, Michał Adamczyk, który wówczas pełnił funkcję redaktora naczelnego TVP SA oraz sama TVP mają zapłacić 200 tysięcy złotych. Wypowiadający się w programie dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP i ekonomista dr Artur Bartoszewicz pozwani zostali o kwoty po 100 tysięcy zł. W Kulczyku widziano kogoś, kto ściągnął do Poznania fabrykę Volkswagena, a nie kogoś, kto w innych biznesach potrafił nieźle to państwo orżnąć, takiego użyję dosadnego słowa, bo co tu więcej mówić – dokładnie za te słowa wypowiedziane w programie red. Doroty Kani dzieci zmarłego blisko 10 lat temu miliardera domagają się zadośćuczynienia od Jolanty Hajdasz, dyr. CMWP SDP i jednocześnie dziennikarki mieszkającej i pracującej w Poznaniu ponad 35 lat, gdzie mieszkał i pracował Jan Kulczyk. Zdaniem Sebastiana i Dominiki Kulczyków tym jednym zdaniem Jolanta Hajdasz – jak napisano w pozwie – „pomówiła Pana dra Jana Kulczyka o popełnianie oszustw na szkodę państwa polskiego, a insynuacja ta była całkowicie nieuprawniona i naruszyła przysługujące Panu Sebastianowi Kulczykowi prawo do kultywowania pamięci jego zmarłego Ojca”. Pozew przeciwko dyrektor CMWP SDP skierowano do sądu w grudniu 2023.
Pozwani dziennikarze stanowczo domagają się oddalenia powództwa w całości zwracając także uwagę na uderzającą dysproporcję pomiędzy żądanym przez rodzeństwo Kulczyków zadośćuczynieniem, a skalą rzekomego naruszenia dóbr osobistych. W ocenie pozwanych kwoty te są oderwane od polskich realiów społeczno – ekonomicznych. Ich pełnomocnikiem w tym procesie jest mec. Artur Wdowczyk.
więcej na ten temat: