6 września 2020 r. gośćmi „Politycznej Kawy” red. Tomasza Sakiewicza byli Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, Agnieszka Romaszewska-Guzy, dyrektor Telewizji Biełsat oraz Jolanta Hajdasz z Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. Tomasz Sakiewicz w swoim programie poruszył temat naruszania wolności słowa w obliczu wyroku sędziego Rafała Wagnera zakazującego publikacji „Gazety Polskiej”, w której znalazł się artykuł Piotra Nisztora.

Pierwszym gościem był Ryszard Czarnecki, który ocenił, że „Boniek popełnił ogromny błąd” i strzelił „gol samobójczy”. – Duża część osób nie interesowała się sprawami PZPN-u sprzed lat. To zmieniło się po wyroku sądu. Pod względem prawnym przeprowadzono tę sprawę korzystnie dla prezesa Bońka, ale PR-owo był to strzał w kolano – ocenił europoseł. Dodał, że opinia publiczna odebrała takie działanie negatywnie. – Boniek jest był słabym trenerem, ale z pewnością naprawił dotychczasowy wizerunek PZPN. W osiągnięciach piłkarskich mieliśmy również sukcesy, chociażby w 2015 roku. Dramatem jednak są tu kluby, które odpadają w pierwszych etapach w eliminacjach do znaczących lig światowych – zauważył Czarnecki.

W drugiej części programu głos zabrała Jolanta Hajdasz: – Zakaz publikacji przed samą publikacją jest zwyczajnie cenzurą prewencyjną. Jest ona zakazana konstytucyjnie, to już jest naruszenie wolności słowa. Mówimy o osobie publicznej, która tym bardziej zobligowana jest do wyjaśnień. Absurdalne jest w takim momencie zakazywania czegokolwiek. Redakcja ryzykuje, ale ma ku temu ważne powody.Tomasz Sakiewicz w rozmowie z Hajdasz powiedział, że zamierza odmówić wykonania wyroku: – Sąd nie widział nawet tekstu – zaznaczył. Wyraził także niepokój o to, że bardzo mało dziennikarzy zareagowało na taką decyzję sądu. – Publikujemy oświadczenia tam, gdzie to możliwe. Siłą rzeczy taka obojętność jest już jednak dla nas codziennością – odpowiedziała Jolanta Hajdasz. Zauważyła jednak, że gdyby sprawa dotyczyła „Gazety Wyborczej”, to poruszone zostałyby instancje międzynarodowe. – Problemem jest tutaj głównie stosunek sądów do dziennikarzy, gdzie art. 212 stał się swego rodzaju „batem” na reporterów – dodała na koniec swojej wypowiedzi Hajdasz.

W ostatniej części programu Tomasza Sakiewicza wystąpiła dyrektor Telewizji Biełsat, Agnieszka Romaszewska-Guzy. Naczelny „Gazety Polskiej” pytał o protesty na Białorusi: – Brakuje komitetów strajkowych. Taktyka władzy jest taka, by najbardziej opornych wsadzić do więzienia albo wydalić za granicę. W sytuacji, gdy nie wpuszcza się do kraju biskupa katolickiego to rzecz bezprecedensowa – oceniła. – Z Łukaszenką jest problem, czy w prawidłowy sposób odbiera rzeczywistość. Wskazała, że telewizja narodowa pokazała absurdalny materiał nagrań rzekomych zagranicznych szpiegów polskich. – Mistyfikacja była daleko idąca, wszyscy ocenili, że nie było to prawdziwe nagranie – powiedziała Romaszewska-Guzy. – Muszę powiedzieć, że władza broni się intensywnie. W przypadku aż tak masowych protestów rząd ma potężny problem ze stłumieniem niezadowolenia społeczeństwa. Przewaga zbuntowanych jest znaczna – skomentowała.

Źródło: Telewizja Republika

 

Cała audycja https://telewizjarepublika.pl/hajdasz-zakaz-publikacji-przed-sama-publikacja-jest-zwyczajnie-cenzura-prewencyjna,101273.html