Będzie apelacja w sprawie zwolnienia dyscyplinarnego z Polskiej Agencji Prasowej sekretarza generalnego SDP red. Huberta Bekrychta.  Na rozprawie w dniu 26 listopada b.r. w Sądzie Rejonowym Warszawa Śródmieście sędzia Agnieszka Dybowska oddaliła bowiem wniosek dziennikarza  o odszkodowanie i przywrócenie do pracy. Tym samym sąd podzielił zdanie PAP, że działalność społeczna sekretarza generalnego SDP, w tym publikacje na portalu i podpisywanie krytycznych wobec rządu uchwał ZG SDP, są naruszeniem obowiązków pracowniczych. Dziennikarz podkreśla, iż przebywając zwolnieniu lekarskim nie miał zakazu działalności społecznej w SDP.

Były dziennikarz PAP, członek Zarządu Głównego i sekretarz generalny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Hubert Bekrycht pisał krytyczne artykuły i podpisywał protesty SDP po tym jak w grudniu 2023 roku rząd bezprawnie przejął media publiczne roku. W czerwcu 2024 r. przebywając na zwolnieniu lekarskim został zwolniony z PAP w trybie dyscyplinarnym. Kierując wniosek do sądu Hubert Bekrycht wskazywał, że zwolnienie dyscyplinarne było motywowane politycznie, bo po publikacjach na temat bezprawnie przejętych mediów publicznych, w tym PAP, stał się wrogiem nielegalnie powołanego likwidatora agencji i wielu polityków związanych z rządzącą od 13 grudnia 2023 roku. Pretekstem najbardziej drastycznej formy zwolnienia z PAP był fakt mojej działalności społecznej i publikacji na portalu SDP ważnych dla środowiska artykułów i uchwał. Podpisywałem też protesty i stanowiska przeciwko niszczeniu mediów w Polsce. Zwolnienie z PAP odczytuje jako polityczne represje za moje poglądy i działalność w SDP. Nie poddam się jednak. Walczę dalej. Będzie apelacja  – powiedział po wysłuchaniu wyroku dziennikarz.

Zwolnienie dyscyplinarne Hubert Bekrycht otrzymał w połowie czerwca 2024 r., kilka dni po jego podpisaniu, na niewykorzystywaną przeze niego skrzynkę mailową. Byłem wtedy na zwolnieniu lekarskim, ale nie miałem obowiązku leżenia,  mogłem być poza domem, wyjeżdżać. Nie było też w zaleceniach zakazu działalności społecznej, czyli publikacji artykułów w portalu SDP, którego jestem naczelnym i podpisywania uchwał ZG SDP, uczestnictwa w zebraniach. To, w świetle prawa, nie jest przecież praca. Także dlatego, że nie otrzymywałem za to wynagrodzenia ” – tłumaczył dziennikarz. Sąd nie uwzględnił tego, że przeciwko nielegalnym władzom PAP protestowałem już kilka miesięcy wcześniej i głównie to było źródłem zemsty likwidatora – podkreślił sekretarz generalny największego polskiego stowarzyszenia dziennikarzy. Wyrok wpisuje się w system represji jaki stosuje rząd i rządowe media wobec niezależnych dziennikarzy i władz organizacji dziennikarskich takich jak SDP. Nie wiem dlaczego sąd nie wziął pod uwagę tego, że to PAP w odpowiedzi na mój pozew wskazywał moją działalność w SDP jako szkodliwą dla agencji, a dopiero potem okoliczności zwolnienia dyscyplinarnego” – dodał Hubert Bekrycht.  Zdziwiony wyrokiem w sprawie Bekrychta jest jego pełnomocnik prawny adwokat Artur Wdowczyk. Wyrok jest dla mnie zaskakujący. Zastosowanie przepisów o zwolnieniu dyscyplinarnym wobec mojego klienta nie jest możliwe – podkreślił mec. Wdowczyk, a Sąd nie wziął pod uwagę dowodów z przesłuchań powołanych świadków. Oczywiście złożymy wniosek o apelację” – podsumował adwokat.

Zbulwersowana  wyrokiem sądu w sprawie Huberta Bekrychta jest także Jolanta Hajdasz,  prezes SDP i dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. Sąd potraktował okazjonalne  pisanie komentarzy, czy felietonów na równi z pracą zawodowego reportera agencji prasowej,  pracą, która wymaga od niego pełnej dyspozycyjności, bycia na miejscu zdarzenia i pisania relacji pod olbrzymią presją czasu i okoliczności.  Nie da się wykonywać takich zadań będąc osobą nie w pełni zdrową, co nie wyklucza przecież innej aktywności , np. wspólnego podpisywania apeli , czy stanowisk, a nawet sporadycznego, pojedynczego udziału w istotnych dla danej osoby spotkaniach,  czy wydarzeniach, jeśli tylko nie zabrania tego lekarz prowadzący.  Szkoda, że tym razem sąd wykazał tak małą znajomość specyfiki pracy  dziennikarza, nie potrafił odróżnić pracy zawodowej od aktywności społecznej i nie dostrzegł wyższej konieczności w działaniu naszego kolegi i przyjaciela Huberta Bekrychta. Ufam , że sąd wyższej instancji wykaże wiekszą empatię i znajomość specyfiki pracy dziennikarzy – powiedziała Jolanta Hajdasz .