Jeszcze w uszach słyszymy huk salw armatnich na Placu Józefa Piłsudskiego w Warszawie, gdy zamykamy oczy, pewnie jeszcze widzimy morze biało czerwonych flag i czytamy coraz to nowe komentarze i podsumowania. 11 listopada, Święto Niepodległości, dopiero co się skończyło, więc tak naprawdę dopiero teraz przychodzi czas refleksji, co nam mówią o sobie i o naszym kraju tegoroczne obchody 107 rocznicy odzyskania naszej państwowości. Uczestniczyło w nich wielu dziennikarzy, w tym SDP na oficjalne zaproszenie Prezydenta.
Największa część z nas była tego dnia oczywiście w pracy, bo to nasze medialne zwierzę jest głodne przez 24h/dobę, 7 dni w tygodniu i stale domaga się nowej karmy, a takiego dnia jak ważna, historyczna rocznica zapotrzebowanie na zdjęcia, teksty, filmiki, rolki i clipy jest spore, więc każda para rąk w pracy się przyda. Część koleżanek i kolegów skorzystało także z imiennych zaproszeń Prezydenta Karola Nawrockiego do udziału w częściach oficjalnych i wieczornym przyjęciu w Pałacu Prezydenckim przy Krakowskim Przedmieściu. Choć czasy trudne i pogmatwane, mamy co świętować i z czego się cieszyć, jako Polacy i jako dziennikarze. Ale medialne relacje z tego samego, czyli z Marszu Niepodległości pokazują i po raz kolejny dobitnie pokazują czym się różnimy. My i oni, ci w likwidacji, jak trafnie napisał to na swoim profilu na Facebooku Mariusz Pilis. Wystarczyło , że opublikował zdjęcie dwóch ekranów telewizorów – w Polsce24 i TVP Info w likwidacji. Na pierwszym ekranie morze flag i las głów , na drugim, a jakże, dyrektor stołecznego centrum bezpieczeństwa i kilka osób maszerujących nie wiadomo po co i z czym. Taki polski pluralizm w praktyce.




Na Onecie dzień po 11.11 można przeczytać głównie to, „policjanci pokazali co próbowali wnieść na Marsz jego uczestnicy” i że zatrzymali 41 osób, w tym 26 za posiadanie narkotyków, 10 poszukiwanych, a trzy za udział w bójce”. No, naprawdę mega osiągnięcie na blisko 300 tysięcy uczestników chciałoby się dodać. Wyborcza zajmuje się głównie banerem Młodzieży Wszechpolskiej, który kpił z posiadania „psiecka” i „kotka zamiast dziecka , a TVP Info w likwidacji następnego dnia po Marszu chyba nie zajmuje się tym tematem wcale, ciekawszy jest i łatwiej jest znaleźć informacje o Toy Story 5 i o starciach na granicy Kambodży i Tajlandii. Na szczęście widzowie i internauci głosują po swojemu.




W efekcie takiego „dziennikarstwa” 11 listopada TV Republika była najchętniej oglądaną stacją telewizyjną w Polsce i osiągnęła najwyższy udział w rynku na poziomie 7,56 procent, a jej materiały w internecie obejrzano łącznie 3,9 miliona razy. W Republice sama transmisja na żywo z przebiegu Święta Niepodległości była najchętniej oglądaną relacją wśród kanałów informacyjnych w Polsce. Gratulacje należą się także telewizji wPolsce24, która wśród stacji informacyjnych była tego dnia numerem 3 (po TV Republika i TVN24), wyprzedziła TVP Info w likwidacji. Co z tego, że ta stacja ma 16 ośrodków regionalnych , w którym pracuje każdego dnia kilka ekip reporterskich, co z tego że „na placu” czyli w siedzibie programów informacyjnych na Placu Powstańców Warszawy pracuje kilkadziesiąt kamer i ekip montażowych, kilka wozów transmisyjnych i mnóstwo mediaworkerów, co z tego, że podatnik zasysa ich setkami milionów złotych dotacji, a reklamodawca – wpływami z reklam, skoro nawet nie są w stanie nawiązać realnej rywalizacji z tymi, co mają nieporównywalnie mniejsze możliwości techniczne i finansowe. Można się bawić? Można. Za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy TVP wykorzystała przyznawane jej przez Sejm pieniądze na hitowe produkcje, na filmy fabularne, dokumenty, transmisje sportowe i programy rozrywkowe, nowość goniła nowość, a co ci w likwidacji robią z pieniędzmi? Gdzie to wszystko im się rozchodzi?




W mojej ocenie w pamięci po tegorocznych obchodach Święta Niepodległości pozostaną nam dwie rzeczy – mocne przemówienie prezydenta Karola Nawrockiego i Marsz Niepodległości w Warszawie. Przemówienie było pełne ważnych i ważkich treści, nie było w nim grafomanii ani pustosłowia, które niestety regularnie słyszymy z ust polityków rządzącej koalicji. Patrząc na ponad tysiąc lat polskiej historii i wielkie dzieło ojców polskiej niepodległości, pytam więc, gdzie jest nasze jestestwo, nasze wartości chrześcijańskie, które budowały fundamenty Rzeczpospolitej i czemu musimy być świadkami i odpierać presję protezy wartości chrześcijańskich,jaką mają być obce nam ideologie w polskich szkołach i polskim systemie edukacji – pytał retorycznie prezydent, a odpowiadały mu gromkie brawa. Były to pierwsze obchody święta niepodległości z Karolem Nawrockim, więc tym większe jest zainteresowanie tym jak i co powiedział, jak się zachował i z kim świętował. Po jego przemówieniu widać, że będzie upominał się o sprawy najważniejsze i że najbardziej istotne dla każdego Polaka. Nie da się przy tym uniknąć porównania z obecnym premierem, który przy prezydencie jest miałki, a jego przekaz prymitywny, pełen sarkazmu, szyderstwa i prowokacji. Trudno z tym polemizować, szczególnie w sytuacji, gdy media mainstremowe dbają o to, by żaden wpis, żadna wypowiedź nie pozostała bez echa. Karol Nawrocki na szczęście dla naszej debaty publicznej nie idzie tą drogą, przeciwnie jest merytoryczny i konkretny, ma więc ogromne szanse utrzymać swoje wysokie poparcie. Oby tak dalej.




Na tegorocznych uroczystościach imponująca była liczba zaproszonych gości, dyplomatów, ambasadorów, działaczy społecznych i dziennikarzy, wielu z nich miało szansę po raz pierwszy być na takich uroczystościach. Wśród tych gości wyjątkowo honorowani byli kombatanci, uczestnicy Powstania Warszawskiego i ostatni żyjący przedstawiciele niepodległościowego podziemia. Ich obecność sprawia, iż obchody święta 11 listopada są prawdziwym pomostem łączącym pokolenia obecne z tymi co o niepodległą Polskę walczyli przed wiekami, od konfederatów barskich i powstańców Kościuszki, i Powstań Listopadowego i Styczniowego i tych co walczyli podczas I i II wojny światowej i tych którzy ginęli w więzieniach bezpieki i wszystkich zrywów niepodległościowych w czasach komunistycznego PRL-u. Jak przejmująco brzmi w naszym kraju Apel Poległych, gdy prowadzący wymienia tak wiele pokoleń walczących o to samo o wolną i suwerenną ojczyznę.

Swoistym zero – jedynkowym miernikiem poziomu naszego patriotyzmu stał się Marsz Niepodległości w Warszawie. Albo jesteś dumny ze swojego kraju i naszej historii i idziesz na Marsz (lub go duchowo wspierasz) albo wspierasz tych, którzy jawnie lub w zakamuflowany sposób gardzą polskością.Marsz dzisiaj utożsamia dumę z bycia Polakiem, przeciwstawia się poniżaniu naszej tradycji i historii. Głośne okrzyki, las biało czerwonych flag, głośny śpiew i głośna modlitwa to znak rozpoznawczy tych, którzy mają odwagę twardo bronić Polski i naszych interesów narodowych. Jakże żałosne były w tym roku próby marginalizowania tego Marszu przez rządzących, jak żałosne były działania prezydenta Warszawy i wojewody mazowieckiego, byle tylko utrudnić Polakom udział w Marszu – prezydent Trzaskowski akurat na 11 listopada zamknął przecież Dworzec Centralny PKP ze względu na rzekomo pilny remont, a wojewoda zabronił nie tylko odpalać, ale nawet mieć przy sobie race świetlne, które przecież są znakiem rozpoznawczym marszu od początku jego istnienia i które praktycznie są niegroźne w użyciu. Uczestnicy Marszu nie zastosowali się do tego zakazu, race odpalano na nim raz po raz, a mimo to jak podaje policja tegoroczny marsz był najbezpieczniejszy i najspokojniejszy od lat. I wzięła w nim udział rekordowa liczba osób, wg organizatorów było ich około 300 tysięcy, To ogromna liczba. Obrazuje ona całe społeczeństwo, bo w tym marszu idą obok siebie rodzice z dziećmi i ich dziadkowie, kobiety i dziewczyny, dojrzali mężczyźni i młodzi chłopcy.



Nie da się wymazać tego wydarzenia. I bardzo dobrze się stało, że wśród jego uczestników ramię w ramię szedł po raz pierwszy prezydent naszego kraju. I chyba dobrze, że jak zawsze podczas patriotyczno – religijnych uroczystości Premier Donald Tusk wyjechał tego dnia z Warszawy. Nie potrzebujemy jego hipokryzji, a nawet swoistej schizofrenii, w którą wpadają jego koalicjanci, jak np. wicepremier Władysław Kosiniak Kamysz który przy reprezentantach Wojska Polskiego wygłasza patetyczne przemówienia, jakby zupełnie zapomniał jaki rząd reprezentuje i jakie decyzje ten rząd podejmuje od blisko dwóch lat.
Tegoroczne Święto Niepodległości zapamiętamy na długo. Oby było one zapowiedzią tylko dobrych rzeczy dla nas wszystkich w nadchodzącej przyszłości.