„Przecz z komuną” i „dziękujemy”- to najbardziej głośne i najbardziej spontaniczne okrzyki , które można było usłyszeć na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie podczas obchodów pierwszej rocznicy zaprzysiężenia Prezydenta Karola Nawrockiego. Wydarzenie niecodzienne, bo w ten sposób nie świętował roku swojej działaności żaden prezydent, ale przecież ten obecny naprawdę ma się z czego cieszyć. Po 12 miesiącach pracy Karol Nawrocki stał się liderem sondaży na temat społecznego zaufania z poparciem większym niż uzyskał w wyborach. Można i trzeba gratulować, a raczej, tak, chcemy gratulować i szczerze gratulujemy. Ale w naszym dziennikarskim zwariowanym świecie też warto się zatrzymać i warto sobie postawić pytanie – z którymi dziennikarzami Pałac współpracuje najczęściej, kogo hołubi, a od kogo się dzisiaj dystansuje ? I co to nam mówi o roli mediów w dziesiejszych czasach w naszym kraju u progu ostrej kampanii wyborczje, jaka nas czeka w 2027 roku.
6 sierpnia, godzina 17. 30, Pałac Prezydencki. Kolejka tzw. zwykłych ludzi, którzy bez zaproszeń, a jedynie po szybkim sprawdzeniu przez funkcjonariuszy SOP wchodzą na dziedziniec Pałacu Prezydenckiego jest nadal bardzo długa. Pierwsze osoby weszły na dziedziniec już o 15.00 , spędziły więc w tym wielkim ponad 33 stopniowym upale ponad 4 godziny, bo samo wydarzenie trwało ponad dwie. Determinacja, upór, by mimo przeszkód i trudu osiągnąć cel, widać ich radość i satysfakcję z uczestnictwa w czymś wyjątkowym. Nastrój udziela się chyba wszystkim, biało czerwone flagi widać wszędzie, a uśmiechnięte twarze mają także ci, którzy nie mają szans, by wejść do środka. Debata publicystów ucisza błyskawicznie rozmowy. Prowadzi ją Dorota Gawryluk z Polsatu, na jej pytania odpowiadają prof. Andrzej Nowak, Rafał Ziemkiewicz i Krzysztof Stanowski. Dobór komentatorów jest oczywiście merytorycznie uzasadniony, ale ten ukłon w stronę tych teoretycznie „neutralnych” i „niepolitycznnych” mediów trudno nie zauważyć. Całe wydarzenie transmituje TV Republika, ale gdy później w trakcie wywiadu, jaki prowadzi red. Danuta Holecka ze Zbigniewem Boguckim , tuż obok nich przechodzi Karol Nawrocki, to prezydent zatrzyma się obok niej tylko po to, by przekazać, że ma inne obowiązki i że nie podejdzie i nie powie choćby kilku słów widzom tej stacji w programie na żywo, choć na antenie pada wyraźne zaproszenie prowadzącej. Sytuacja zapewne przypadkowa, ale nie da sie ukryć, ma swoją wymowę. Czy Prezydent nie chce być kojarzony z tymi, którym już dawno mainstream przykleił łatę „głównego bastionu twardej prawicy” i „radykalnego narzędzia propagandy partyjnej”, że zacytuję najbardziej popularne określenia Republiki w internecie ? W trakcie przemówienia Karol Nawrocki z dumą mówi o radach społecznych , w których udało mu się zebrać ponad 700 osób „zupełnie apolitycznych”, a nazwę „Prawo i Sprawiedliwość” i nazwisko Jarosława Kaczyńskiego wymienił tylko raz w jednym bodajże zdaniu w długim, bo ponad godzinym przemówieniu. Jasne, trzeba to zrozumieć, nadal trwa gra i zabiegi o popracie wśród tych, których politolodzy nazywają swing voters, ci, którzy nie są niczyim twardym elektoratem i którzy płynnie zmieniają poglądy polityczne. Co innego jednak o tym wiedzieć, a co innego oglądać to w praktyce. Przykre, co tu kryć.
Gdy w trakcie debaty publicystów padło pytanie o „patriotyzm inkluzywny”, taki mniej bogoojczyźniany i z mniejszą ilością lub prawie bez tych biało czerwonych flag, bo ” czy pan prezydent ma ofertę dla tych co nie chcą chodzić na manifestacje?” stojący obok mnie ludzie zaczęli szemrać i protestować miedzy sobą, raczej przeciwko pomysłom pani redaktor Doroty niż przeciwko Prezydentowi, ale w powietrzu zawisło to pytanie, czy Prezydent naprawdę chce się teraz dystansować, czy odcinać od prawej strony sceny politycznej, od tych, którzy go wybrali. Coś w tym jest, bo tyle razy we wszystkich przemówieniach padła informacja o 400 tysiącach osób z poglądami lewicowymi, które zagłosowały na Karola Nawrockiego w drugiej turze i przesądziły o wyniku wyborów, że trudno nie zauważyć tego wyróżnienia. Czy to sygnał trochę innej strategii i taktyki politycznej? Czas pokaże , ale historia nas wszystkich nauczyła, że cel nie uświęca środków. Nic by sie nie stało, gdyby wczoraj Prezydent dostrzegał i doceniał jednak także swoje realne zaplecze polityczne, tych którzy naprawdę wypracowali wygraną . Do tej pory Karol Nawrocki był człowiekiem niezwykle autentycznym, jego reakcje, a także oceny sytuacji były prawdziwe, oparte na tym co wiedział i czuł. Wczorajsza wspaniała uroczystość zasygnalizowała mi jednak, że specjaliści od story tellingu jako metody komunikowania masowego już są w Pałacu Prezydenckim, już sterują i kreują. Wykorzystanie zwykłych ludzi i ich historii jako nośnika idei, pomysłów i treści jest dziś bardzo popularne i nadal mało rozpoznane przez odbiorców, „szary to kupuje”, jak mawiają w agencjach, więc czemu nie miałby z tych metod korzystać i Karol Nawrocki? Oby tylko nie zgubił po drodze tego co najważniejsze , rzeczywistych relacji i swojego prawdziwego „ja”. Prawda rzadko leży pośrodku i nie da się stracić cnoty i ją nadal mieć.
Bilans pierwszego roku tej prezydentury jest imponujący. Karol Nawrocki złożył 29 wizyt zagranicznych, w tym 4 w Stanach Zjednoczonych. Wypracował bardzo dobre relacje z USA i prezydentem Trumpem, a one dzisiaj kształtują nasze bezpieczeństwo i są z całą pewnością jego fundamentem. Te polsko–amerykańskie relacje są dziś najlepsze w historii i wygląda na to, że mają szanse się rozwijać, bo oparte są na wspólnocie wartości i na wspólnocie interesów, bo my i oni cenimy wolność, patriotyzm i przedsiębiorczość, co raz po raz podkreśla Karol Nawrocki. Prezydent 17 razy spotykał się z wojskiem, wydał 23 postanowienia o użyciu sił zbrojnych poza granicami RP i wręczył 40 nominacji generalskich w siłach zbrojnych i służbach mundurowych. Wręczył ponad 90 tysięcy odznaczeń. Zastosował prawo łaski wobec 7 osób, w tym także wobec Adama Borowskiego , o co apełowało także SDP. Złożył 22 inicjatywy ustawodawcze, zawetował 41 ustaw, a podpisał 255. Nie jest więc żadnym „wetomatem” , jak przedstawia go Donald Tusk i jego zaplecze medialne i polityczne. Z tych 22 projekstów ustaw w sejmowej zamrażarce decyzją marszałka Czarzastego jest aż 21. Nie ma wątpliwości, że wygrana Karola Nawrockiego uratowała Polskę przed domknięciem systemu przez Donalda Tuska i jego mocodawców. Możemy się tylko domyślać, w jakim kierunku zmieniono by prawo, lub jego interpretację, jak bardzo niszczono by nadal polską gospodarkę, szkołę czy kulturę, bo że to wszystko miałoby miejsce, nie można wątpić. My jako środowiski dziennikarskie także mamy powody do zawodowego zadowolenia i satysfakcji, bo PKN podpisał ustawę anty SLAPP. Zapewne donald Tusk nie przewidział , że będzie to mozliwe, gdy znienacka pod koniec kwietnia wrzucił ten projekt na listę rządowych projektów ustaw i gdy Sejm rozpoczął jego procedowanie w trybie ekspresowym. Ale potraktowaliśmy tę sprawę poważnie, połączylismy siły z bardzo różnych stron i poglądów i dosłownie (jak np. zrobiło to SDP) wepchnęliśmy się i na posiedzenia Sejmu i Senatu, podpowiadaja`c tym , którzy mieli mozliwość zgłaszania poprawek do Ustawy. Nasz apel do Prezydenta o podpisanie tej ustawy zapewne pomógł Karolowi Nawrockiemu podjąć decyzję o podpisie. Doceniamy i dziękujemy za tę ustawę Panie Prezydencie Wy naród jesteście siłą i nadzieją Prezydenta, zawsze będę Wam wierny – powiedział Karol Nawrocki. Oby faktycznie tak było.